Wtorek, parę minut przed trzecią, wyglądam przez okno w kuchni… Ciemno. Nie pali się żadne światło w bloku naprzeciwko. Spoglądam na dół. Jedyny zaobserwowany przeze mnie ruch to drzewa uginające się pod naporem wiatru. Mam wrażenie, że zostałem sam. W sumie powinienem już spać…


      Jednak z jakichś dziwnych przyczyn znów nie mogę. Nuda. Wypalam papierosa i kładę się do łóżka. Do tej pory wieczorne piwo pomagało mi zasnąć, jednak nie tym razem. Nie dziś.
      Chyba czas zmienić taktykę… Odpalam w telefonie mapkę i zwiedzam moje ulubione miejsca w Polsce. Szukam transportu do tych miejsc i planuje podróż. To chyba to. Chyba właśnie tego mi brakuje… Od miesięcy siedzę na dupie i nie robię nic. Czyżbym nie mógł spać z nudów? Chyba pora brać się w garść i odwiedzić paru znajomych. Ta… Żeby to było takie proste… Pisze notkę na bloga. Mija trzecia. Może mleko zadziała? Szybkie obliczenia zależności podróży od miejsca, czasu i pieniędzy… Analiza nadchodzących wydatków oraz potrzeb…
      Rudy miał rację. Trzeba rzucić fajki.

Spróbuję iść spać. Dobranoc.

Taki chuj. Nadal nie śpię… Już po czwartej…

P.S. W końcu usnąłem. Wstałem o 13.