Siedząc dziś na zajęciach i wiercąc się z nudów, przypadkiem postawiłem nogę na pasku od mojego plecaka gdzie mam małą, podręczną kieszonkę. Poczułem chrupnięcie. Pomyślałem, że rozgniotłem suwak albo jakiegoś zapomnianego cukierka… Jakie było moje zdziwienie gdy po zbadaniu źródła tego podejrzanego dźwięku odkryłem, że to…

MUSZELKA z tegorocznych wakacji nad morzem.

Wakacji niezapomnianych, bo w wyborowym towarzystwie i świetnym miejscu. Nie wiem, jakim cudem uchowała się niezauważona przez tyle czasu, skoro używam tej kieszonki dość często, choćby do przechowywania biletów komunikacji miejskiej, by mieć je łatwo dostępne w razie kontroli. 
Nieważne.
Ważne, że tym nagłym, choć nie najlepszym dla niej wydarzeniem, przywołała setki wspomnień o wakacjach, podczas gdy za oknem zaspy śniegu…
Ot taki miły akcent tej mroźnej, białej zimy…
      Z tego miejsca chciałbym pozdrowić wszystkich z którymi spędziłem te wakacje… Zarówno starych znajomych, jak i tych nowo poznanych. Widywanych codziennie jak i przez parę chwil. W sumie to ten zeszły rok był dość ciekawy… Zobaczymy jaka będzie odpowiedź tego nowego. =]
      Jak na razie jest dziwnie… Świetne momenty przeplatają się z dość smutnymi, zaskakują mnie różne podejrzane „zbiegi okoliczności”, a ciekawe zajęcia przeplatają się z nudą…
Co będzie dalej? Pożyjemy zobaczymy… =]
      P.S. Pamiętacie wpis o niczym? Wczoraj miałem „okazję” ratować psa, który się zerwał spod sklepu i wybiegł na ulicę bo wystraszył się hałasu…
Przypadek?! ;)