Kilka razy w roku następuje taki dzień, w którym zewsząd obrzucani jesteśmy gównem. Gwiazdka, Dzień Kobiet, Matki, Ojca, Babci, Dziadka, Sołtysa, Wszystkich Świętych, Mikołajki, Sylwester… Dziś są Walentynki i to gówno nabiera kształtu serca oraz czerwonego odcienia…

       Idąc ulicą przelatują obok Ciebie dziesiątki osób w pośpiechu kupujących jakiś kolorowy kicz czy ustawiających się w kolejkach po kwiaty.
Bo trzeba! Bo to dzień zakochanych! Bo nie można dać komuś prezentu bez okazji czy spędzać w dobrej atmosferze całego roku…
       Ku sprostowaniu… Nie jestem przeciwnikiem świętowania Dnia Zakochanych.
Pomimo, iż jestem singlem to nie należę do obozu osób „przeciw” (bo 14 lutego następuje taki podział na zwolenników i przeciwników) jednak patrząc na to jak się to wszystko odbywa to nie jestem też za.

       Zdaję sobie sprawę, że gdybym miał tę swoją „drugą połówkę” to pewnie cieszyłbym się z takiego wspólnego święta… Tylko na pewno nie chciałbym obchodzić go tak jak to widzę wkoło…
Nie chcę mieć nic wspólnego z ludźmi walczącymi o kwiaty, chcącymi na siłę uszczęśliwić swoją miłość jakimś nietrafionym prezentem, czy patrzący na mnie z pogardą i współczuciem po dowiedzeniu się, że jestem sam.
       Jestem to jestem, trudno, hui Ci do tego. Zajmij się swoim obiektem westchnień. Najlepiej w domowym zaciszu albo w samochodzie gdzieś w lesie. Nie wpychaj mi nigdzie swojego wielkiego szczęścia.
Jeżeli już chcecie się tak obnosić z obchodzeniem 14 lutego to zróbcie coś dla chorych na padaczkę. To też ich święto.

       To tyle. Obchodźcie święta ze swoją drugą połówką (single mogą nawet z 0,7) ale i z głową.
I pamiętajcie o zabezpieczeniach, żeby nie musieć zbyt wcześnie obchodzić Dnia (swojego) Dziecka…

Na pożegnanie zostawiam Wam walentynkowy filmik. Zarówno dla par jak i dla samotnych.

Wszystkiego najlepszego. Dużo szczęścia i miłości.
Johny_tfk =]