Grzegorz Marczak na swoim blogu Antyweb popełnił kiedyś tekst o ściąganiu pirackich wersji wszelakich danych z internetu. Chodziło o to, że ludzie ściągają np. filmy nie koniecznie dlatego, że nie mają zamiaru płacić, ale też dlatego, że chcą obejrzeć wcześniej coś co z niewiadomych przyczyn w Polsce ma opóźnienie kilku tygodni względem reszty świata…

Przypomniało mi się o tym poście, ponieważ miałem ostatnio ciekawą sytuację.
       Otóż miałem do zmontowania vloga, jednak coś się stało, że nie mogłem poprawnie zmontować filmu.
Postanowiłem ściągnąć trialową wersję innego programu do montażu, żeby sprawdzić gdzie leży problem.

Procedura wyglądała mniej więcej tak:
 -wejść na stronę producenta
 -dokopać się do odpowiednich zakładek
 -potwierdzić chęć pobrania takiej a takiej wersji takiego oprogramowania
 -podać login, hasło, adres mailowy i numer buta w celu rejestrowania konta
 -odebrać maila aktywującego
 -pobrać (ponad 1h się pobierało)
 -zainstalować
Rejestracja, bla, bla, bla… sprawdzam, no nie chodzi. Trudno. Usuń.

Ale skoro już tyle przeszedłem to postanowiłem, że sprawdzę jakby mi poszło z piratem.
 -wejść na wszystkim znaną i lubianą stronę
 -wpisać nazwę programu
 -pobrać program
 -rozpakować
 -przepisać dane rejestrowania
 -zainstalowane
CAŁY ten proces trwał GODZINĘ!
Sprawdziłem, (o dziwo =P ) też nie działa. Trudno. Usuń.

       Reasumując. Nie dziwię się, że ludzie wolą piraty. Z tego co słyszałem: łatwiej zainstalować pirata niż oryginalną grę. W przypadku mojego programu się to potwierdziło, zajęło mniej czasu i dużo mniej nerwów.

Przy okazji… drugi vlog.
http://www.youtube.com/watch?v=qbeDWjtSMRA

Pozdro.
Johny_tfk =]