Pamiętacie wpis o prezentach jakie chcą teraz dostawać dzieciaki pod choinkę? Pozwolę sobie, nawiązując do tamtego tematu, napisać aktualizację na miesiąc Maj. Tak, chodzi mi o Pierwszą Komunię Świętą. Wpis ten będzie zlepkiem informacji bombardujących mnie ostatnio ze wszystkich stron i niekoniecznie musi trzymać się kupy… Zaczynamy… Tylko zrobię sobie herbatkę.


           Dostałem spam od pewnej sieci sklepów, że mają super ofertę z okazji komunii. Z racji, iż moja komunia odbyła się już jakiś czas temu, to nastawiałem się, że po wejściu w reklamę zobaczę jakieś komputery i rowery… otóż…
TAKI CHUJ! 
           Zapomniałem, że to nie te czasy… Komputery, owszem są ale teraz dodatkowo od każdego wujka dostaje się konsolę, od babci tablet, rodzice zakładają Ci konto w banku i dowożą limuzyną do kościoła (a przynajmniej tak słyszałem) chyba, że masz już własnego quada to rodzice mogą spokojnie iść stroić kościół w ciuchach od Prady czy innych gibonów. Pokaz mody jego mać…
Za moich czasów chłopcy szli do komunii w garniakach z bazaru (przynajmniej ja). Alby mają taki plus, że są tańsze od sukni ślubnopodobnych w których dziewczynki pewnie by teraz zasuwały… Jak najdroższych, pozłacanych.
       A pamiętacie jak dostawaliście pieniądze na komunię? Pewnie większość z Was nie widziała tej kwoty na oczy…
My Ci przechowamy” – chyba każdy to słyszał oddając koperty z gotówką rodzicom „Będzie na komputer/rower/coś podobnego” mówili. Akurat moi rodzice też uznali, że komputer się przyda i dostałem wymarzony prezent. Inni tyle szczęścia nie mieli… Mieli za to nową kanapę, kuchenkę gazową czy szafę.

        Dziś pierwsze miejsca na liście najbardziej pożądanych prezentów zajmują tablety, netbooki, smartfony i zwierzątka. W sumie znam osoby, którym jeż pigmejski w sam raz zastąpiłby przytulankę dla dziecka (tak Julka o Tobie piszę).
Ciekawym prezentem jest też skok na ze spadochronem. (Albo bez, c’nie Julka?! ;) )
        Powstała też moda na robienie z komunii takich mini wesel… Dzieci jadą wspomnianą wcześniej limuzyną na imprezę w sali bankietowej za kilka albo nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Oprócz rodziny, znajdują się w niej również tłumy obsługi -kelnerki, barmani, kucharze.

         Też tak mieliście? Ja imprezę po komunii miałem u babci w domu… było kilka/kilkanaście osób z najbliższej rodziny. Dostałem trochę pieniędzy za które kupiliśmy rowery, dla mnie i siostry. Wśród prezentów był pewnie jakiś zegarek, być może jakiś łańcuszek z krzyżykiem… plastikowe wrotki czy rolki… czekolada.
Tablet?
PFFF… Wtedy się żyło a nie siedziało na dupie!
Pozdro.
Johny_tfk =]