Dzisiaj krótko bo nie mam ostatnio weny i ogólnie czuję się jakby uszło ze mnie całe życie.
Może dlatego, że ostatnie dwa tygodnie spędziłem w biegu, na zmianę imprezując i załatwiając różne sprawy. Wiecie… juwenalia… te sprawy…
Do rzeczy.

          Właśnie na juwenaliach byłem świadkiem sytuacji, gdzie jakiś chłop w trakcie „przepraszania” dziewczyny dosłownie rzucił ją na ziemię i niby tak wielce przepraszając ściskał ją i trzymał przy glebie. Nie zareagował nikt. Pomimo, iż dziewczyna od paru minut przepychała się i wymierzała kolejne policzki napastnikowi, wszyscy stali i się patrzyli.
Gdy dziewczyna już leżała obezwładniona i błagała o pomoc podeszła jedna osoba aby rozdzielić jakoś… W końcu jednak sama została zaatakowana przez delikwenta. Nadal nikt nie zareagował (nie licząc jednego chłopaka, jednak był zbyt pijany i dziewczyna go nie puściła, chwała jej za to). Wszyscy stali i się patrzyli na ten cyrk, na płaczącą dziewczynę, na pijanego napastnika. Jego koledzy (sztuk 3) śmiali się tylko i nie chcieli sobie psuć zabawy rozwikłaniem konfliktu. Dziewczyna leży, płacze i błaga o pomoc – wszyscy stoją i się gapią.

Zastanawiam się:
Czy nadal jesteśmy ludźmi? Gdzie nasze ludzkie odruchy?

Tyle z mojej strony. Zostawiam wam film, niekoniecznie cały dosłownie ale przynajmniej fragmenty ze zwierzętami. Dziękuję, dobranoc.

Pozdro.
Johny_tfk =]

P.S. Pamiętacie projekt [email protected]żyna? Tutaj trochę więcej o tym.