Wypadałoby coś napisać, bo strasznie to zaniedbałem. W ogóle, to postanowienie wzięło w łeb, bo miałem pisać regularnie przez pół roku.
Niestety. Ostatnio dużo się u mnie dzieje, a na pewno lepiej spędza się wolne chwile ze znajomymi niż z komputerem (sam się sobie dziwię, że to napisałem).
Pora wrócić do pisania. Może nie tak często jak na początku, ale będę się starał nie zostawiać tu pajęczyny.

A okazja jest do tego dobra, bo ostatnio dowiaduję się o kolejnych czytelnikach mojego blogaska a przed chwilą w dodatku wróciłem z Warszawy gdzie odbył się YouTube Meet-up 2013 PYTGWTF13 czy po prostu spotkanie użytkowników jutuba. O tym właśnie będzie traktował ten wpis. Zapraszam. 

       Ostatnimi czasy dotarła do mnie wiadomość, że 26 i 27 lipca odbędzie się wyżej wymieniona impreza. Wybrałem się zatem do stolicy aby spotkać się ze znajomymi z internetu. W piątek koło godziny 13 nad Wisłą zaczęli schodzić się ludzie jutuba.
Wśród tłumów nastolatek i gimbazjalistów zaczęły w końcu pojawiać się znajome twarze. Niektórzy nawet udawali, że mnie znają. ;)
       W końcu udało mi się dołączyć do grupki jakichś fejmów… przygarnęli mnie, bo było im żal mnie tak zostawić jak psa w lesie.
Dobra… koniec tego pierdolenia, do sedna.
Bawiłem się wyśmienicie, sam nie wiem jak mam to wszystko opisać. Poznałem dużo fajnych ludzi, spędziłem miło czas w doborowym towarzystwie. Jestem bogatszy o świetne przeżycia, ciekawe doświadczenia, przybraną siostrę, paru świetnych znajomych, masę podpisów na butach i opaleniznę, bo było w hui gorąco!
Pragnę wszystkim bardzo serdecznie podziękować za te ostatnie dni.
Szczególne podziękowania i przeprosiny należą się Ediemu, za to że mnie przygarnął gdy nie miałem dachu nad głową, znosił moje pierdolenie po nocy i pomagał mi jak tylko mógł gdy tylko czegoś potrzebowałem.
Ale to nie wszystko.
Dziękuję też Olsikowej, za to, że dawała mi wygrywać w karty z, którą czułem się jak brat z siostrą i miałem wrażenie jakbyśmy znali się od zawsze, Wybrakowanej Ani za ptaka z origami, hulanie i przytulasy, Ice, która pomimo różnych perturbacji emocjonalnych nie pozabijała nas a nawet zagrała nam koncert dzięki czemu pierwszy raz byłem w piątek na Jej live. Dalej… Kolor. Pomimo, iż sępił szlugi i nie chciał ode mnie piwa… Uratowała Cię ta zapalniczka ;) Tiger który latał ciągle z aparatem a mimo wszystko to z nim chyba najwięcej gadałem pierwszego dnia… był jeszcze taki Czokled, zrobił na mnie naprawdę dobre wrażenie (pomimo iż na koniec przytomnie spierdolił bez pożegnania =P) Kosper, Mjus1k za wspólne szwendanie się po centrum i dolewki, była jeszcze pani fotograf Maja, APBalce, Gargamel z którym znamy się od lat a widzieliśmy po raz pierwszy, śpiewające bliźniaczki za urozmaicenie zlotu, Młody, który jako jedyny (spoza znajomych) wiedział kim jestem…
Dziękuję wszystkim, z którymi gadałem, piłem, tańczyłem, którzy podpisali mi się na butach, składali życzenia, śpiewali przez telefon gdy ja bawiłem się 140 km dalej, wszystkim z którymi mokłem w deszczu i topiłem się na słońcu… Długo by wymieniać.
Wielkie dzięki DG i Zaha za to, że jakoś to w miarę ogarnęliście.
Pozdroski wszystkim, którzy byli, spodziewajcie się relacji… w linkach powyżej =P

Bo jedyne co ja uwieczniłem wrzucam tu:
Tyle… Do pięciu liczę – znikam. Bo ledwo na oczy już widzę.
Jeszcze tylko ostatnia ale nie najmniej ważna piosenka do playlisty:

Pozdro.
Johny_tfk =]