Wczoraj w moim mieście był cyrk! Jupi! Ale nie o tym cyrku dziś będzie.

Mój mózg automatycznie przyporządkował sobie to określenie dla sytuacji, która ma teraz miejsce w polskiej części internetu.
Chodzi mi o aferę pomiędzy Piotrem „Siemanko, witam w mojej kuchni” Ogińskim a przedsiębiorstwem przetwórstwa mięsnego Sokołów/Sądołów/Srakołów/My Chemical Romance… 

Wspomnę tylko, że jakoś specjalnie nie oglądałem, nie oglądam i nie mam zamiaru oglądać „Kocham gotować” i nie kupowałem, nie kupuję i nie będę kupować produktów Sokołowa.

Może wyjaśnię, jeżeli ktoś jeszcze nie ogarnia. Piotr od Kocham gotować zrobił test tatara firmy Sokołów, który wypadł krótko mówiąc kiepsko.
Wynikało z niego, że produkt nie jest najwyższych lotów więc tester, być może pod wpływem oparów wydobywających się z mięsa postanowił puścić wiązankę na temat wyrobu w której znalazło się kilka epitetów, trochę chemii, odruchów wymiotnych i jedna cebulka. To wszystko zmielone w jedno na starej maszynce dało efekt w postaci filmu pokazującego jaki to Sokołów jest zły i ma chujowy tatar.
Z tego co wiem, autor postanowił przed publikacją skontaktować się z przedsiębiorstwem w sprawie mającej się ukazać recenzji ale nic to nie dało. Olewka ze strony zainteresowanych.
Film się ukazał, Sokołów zobaczył, strzelił focha. Kazał usunąć film o tatarze i bogu ducha winny film o parówkach. Przy okazji pozwał Piotra i żąda 150 kafli (nie dla siebie tylko na fundacjęAnny Dymnej „Mimo Wszystko” żeby nie było, że takie chuje)
No i sądy, pozwy, sprawy bla bla…
Piszę o tym ponieważ cały internet tym teraz żyje a gdy tylko włączam komputer, to z wentylatora wydobywa mi się surowe mięso wołowe.
Ludzie na ten temat tworzą jakieś denne filmy, piosenki na siłę, suche obrazki… w sieci roi się od wypowiedzi domorosłych ekspertów od piaru czy social media guru (czyli takich co potrafią wrzucić na fejsa średnio 5 postów i 3 fotki/filmiki dziennie).
Hasła „strzał w stopę”, „bunt internetów” czy „wojna o tatara” widzę częściej niż własny nos (a widzę go cały czas =^] ). Rzygam już tym wszystkim i pytam
Po co?
NA HUI MI TO?
Jedni najeżdżają na firmę sprzedającą mięso, że nie ma zaplecza od social media inni rzucają mięsem w Ogińskiego. Nagle pojawiają się kwestie odpowiedzialności i wiarygodności vlogerów/blogerów, zarobków i tego kto jest w jakiej sieci.
Mam dość.
Moim zdaniem winne są obie strony. Piotr mógł zrobić rzetelnie recenzję, nie rzucać chemią na prawo i lewo skoro nie wiedział co mówi. Ja gdy pisałem o kurtce to pisałem suche fakty, co mi się podoba, co nie. Nie napisałem, że jest zrobiona z gówna bo nie jest. To samo z LPP – poznałem sprawę, zagłębiłem się dzięki czemu mogłem opisać Wam sytuację i podać moje stanowisko w tej sprawie.
Sokołów mógł zareagować od razu, mógł poprosić o zdjęcie materiału o tatarze… ale nie, jak to mówią „jak kraść to miliony” – to zdejmijmy jeszcze to o parówkach bo nie były najlepsze. Może karę dojebiemy! Skoro na tym zarabia to niech odda! – postanowili.
Jest remis. Myślę, że trzeba zostawić tę sprawę i poczekać na wyrok sądu.
Do tego czasu nie chcę już więcej widzieć tatarów, twarzy Piotrka ani loga Sokołów.

Odechciało mi się jeść.

Pozdro.
Johny_tfk =]