Zbierałem się do tego tekstu od jakiegoś czasu, jednak ostanie wydarzenia sprawiły, że odpowiedni czas chyba właśnie nadszedł.

       Jest takie przykazanie „Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego.”
Wklepują nam to do głów katecheci na religii. Rodzice od małego uczą nas, żeby szanować ludzi, rzeczy… Ale czy coś z tego wynosimy?
       Pewnie każdy z Was zna przewijającą się ostatnio w polskim internecie aferę z tatarem w tle.
Pomijając film Piotra, w którym oczernia przedsiębiorstwo przetwórstwa mięsnego, możemy doszukać się w tej akcji kolejnej ofiary. Chodzi dokładnie o Panią Ewę Lalik – wroga publicznego numer jeden polskiej blogosfery (o przeszłości tej Pani nie będę się wypowiadał bo po prostu nie wiele wiem). Spadła na Nią fala hejtu po tym jak napisała tekst, w którym nie była za Piotrem i przy okazji wytknęła kilka wad polskich cewebrytów. Mógłbym o tym napisać chyba cały dodatkowy post ale na samą myśl boli mnie głowa.
       Kolejną sprawą, która przyspieszyła napisanie tej notki jest filmik Gargamela.
Filmik normalny, nie hejtujący, traktujący o szkole. Wspomniał o nauczycielach, których tak bardzo wszyscy nie lubią. Ale dlaczego nie lubią?
Żaden nauczyciel nie zakłada sobie z góry „o ten nie zda bo ma krzywy ryj”. Jeżeli nauczyciel nas nie lubi to prawdopodobnie dlatego, że my go nie lubimy/podpadliśmy mu/nie spełniamy jakichś naturalnych wymogów na przykład nie mamy mózgu (To samo w telewizji. Jeżeli podpadniesz to albo nie zrobią o Tobie materiału albo zrobią tak, że będziesz długo żałować).
       W szkole często słyszy się przeróżne epitety odnośnie pedagogów… „Ta kurwa nie chce mnie przepuścić bo nie przeczytałem jakiejś noweli” albo „hui mu w dupę… chociaż pewnie lubi”…
Powiem szczerze, że nigdy nie byłem jakoś pozytywnie nastawiony do ludzi, którzy chcieli mnie czegoś nauczyć. Ale nie jeździłem nigdy po nikim bo to ich praca a to ja na ogół się leniłem i zachowywałem jak debil.
       Zarówno za czasów szkoły jak i teraz po latach szanowałem i szanuję osoby, które starały się pomóc mi zdobyć wykształcenie. Zawsze dużo przebywałem i nadal przebywam w środowisku nauczycieli i spokojnie co najmniej z 90% z nich chętnie napiłbym się wódki. Nauczyciel też człowiek.
A dlaczego piszę właśnie teraz ten tekst?
A dlatego, że dziś obejrzałem filmik, w którym dwoje osobników oczernia publicznie osobę trzecią, wywlekając przy tym różne sprawy osobiste i kolokwialnie mówiąc „jeżdżą” po rodzicach.
Nie wydaje mi się, żeby to było w porządku. O ile można się czasami pogryźć, pośmiać z kogoś, to raczej prywatne sprawy załatwia się w cztery oczy. No, w tym wypadku w sześć.
Polski internet schodzi na psy.
Moim zdaniem genialna na skalę światową. Chłopaki odwaliły kawał dobrej roboty walcząc z hejterstwem w sieci, a to co powiedział Bartłomiej Szkop na mediafunlab zakodowałem sobie w głowie jak własne nazwisko.
Mógłbym przytoczyć dużo więcej przykładów z życia, z podwórka… Ale nie będę się bawił w wychowawcę.
Nie trzeba być chrześcijaninem, żeby wiedzieć, że ludzi i nawet rzeczy warto szanować. Pamiętajcie, że przemoc słowna to też przemoc a groźby są karalne…
Nie czyń drugiemu co tobie nie miłe.
Rzekłem

Johny_tfk =]