Od czasów wprowadzenia internetu jako szeroko dostępnego medium telewizja ma nowego konkurenta. Konkurenta, który moim zdaniem powoli zostawia w tyle pozostałe środki przekazu a nawet sposoby rozrywki. Bywają też przypadki takie jak mój, że całkowicie zabiera prawdziwe życie…Dawniej, w czasach gdy dane przenosiło się na stosach dyskietek a internet miała garstka znajomych i służył on głównie do sprawdzania poczty, mało komu przychodziło do głowy, że będzie mógł nam on zastąpić większość dotychczasowych zajęć.

       Niech podniosą rękę osoby, które czytają gazety, oglądają telewizję, słuchają radia, czytają telegazetę lub dokształcają się z masywnej, ładnie oprawionej encyklopedii.
Ja nie podnoszę.
To i wiele innych rzeczy zastępuje mi internet. Śmiem twierdzić, że zastępuje mi nawet znajomych. Ale ma to swoje plusy.
       Świetnym przykładem może być moja rodzina. Ja gdy wracam do domu, pierwsze co to włączam komputer, Mama włącza radio, Ojciec i Siostra telewizor. Ja mogę sprawdzić wiadomości, posłuchać muzyki, pogadać ze znajomymi, włączyć interesujące mnie filmy o kinematografii, fotografii, nadrobić jakiś wartościowy program, poczytać blogi… rzadziej obejrzeć jakiegoś odmóżdżacza, czy przejrzeć durne strony z obrazkami.
       Mama może słuchać muzyki, krzątać się po domu lub czytać książkę. Ojciec z Siostrą są najlepsi. Ojciec na ogół włącza telewizor jak radio kanał sportowy i może lecieć 3 liga curlingu na wózkach na Alasce a i tak będzie tego słuchał. Albo 50 raz jakiś program o futbolu, w którym Panowie Borek i Kołtoń prowadzą tęgą rozkminę dlaczego nie wygraliśmy mistrzostw świata… Żenua.
Siostra na szczęście ma szersze horyzonty. Potrafi wklepać na pilocie niespotykane kombinacje klawiszy dzięki czemu odnajdzie wszystkie kanały z bajkami, wszystkie najgłupsze seriale, sędzie, sprawy, prawdy, zdrady, szpitale, miłości, czasami jakąś tragedię w postaci polskich talent show czy „filmów”.
       Internet ma taką przewagę nad telewizją, że mogę sobie sam wybrać co w tej chwili będę robił. A mogę robić wiele rzeczy naraz. Takie mniej wkurwiające skakanie po kanałach ;) nie jestem uzależniony od tego co dana stacja chce mi teraz pokazać.
Swoją drogą nie wiem czy słyszeliście ale pokolenie kładące się spać „po dobranocce” zaczyna mieć problem ze zrozumieniem tego, że w telewizji nie wybierasz sobie filmów jak na YouTube i że większość ma ustalone godziny transmisji (napisałem większość bo po prostu się na tym nie znam =P ).
       Do napisania tej notki natchnęło mnie przemyślenie odnośnie dzisiejszego programu śniadaniowego, w którym Segritta, wraz z innymi blogerami odpowiadała na pytania odnośnie blogowania. O ile do tej pory miałem wrażenie, że na linii dziennikarz-bloger jest nieciekawie a gadające głowy wydawały się interesować blogerami niczym Willy Wonka w słynnym memie, to wydaje mi się, że rozmowa wyszła całkiem treściwie i bez spiny.
       A jeśli chodzi o kosę między dziennikarzami a blogerami to przypomnijmy choćby wyczyny Filipa Chajzera ośmieszającego szafiarki. Pokazał On jakiś narybek nikomu nieznanych twórców blogów modowych czy czegoś (z których de facto znałem tylko Jasia) i wyśmiał polską blogosferę. To tak jakbym wziął Pana Mariana z lokalnej gazety, zacytował mu jego błędy i powiedział, że dziennikarze nie potrafią pisać po polsku.

       Z kolei w drugą stronę kombinował Kuba Wojewódzki, który swoją drogą ma ostatnio zapędy do promowania dziwnych ludzi. Coraz częściej można spotkać u Niego młodych ludzi, którzy gdzieś tam jakiś swój mały sukces osiągnęli. Nie zawsze mu wychodzą te rozmowy ale przynajmniej jest trochę świeżości. Mam teraz nadzieję, że będzie zapraszał tylko wartościowe osoby. Komarenko? Niecik? Musiał? Naprawdę musiał?

Już mi się nie chce pisać. 
Wracam oglądać Warsaw Shore.

Jak przeczytaliście całe to zostawcie komentarz co najbardziej lubicie albo najczęściej oglądacie w tv/internecie ;)